Nie należy spodziewać się w najbliższym czasie wznowienia feralnego remontu drogi powiatowej (dawnej wojewódzkiej 366), który przerwany został latem ubiegłego roku, po rozpoczęciu prac na odcinku z Podgórzyna do Sosnówki. Zarząd powiatu karkonoskiego właśnie przeanalizował wyniki kosztownego audytu, jaki zlecił by ocenić trudną prawnie i finansowo dla samorządu sytuacją, związaną ze wstrzymaniem robót i usunięciem z placu budowy wykonawcy inwestycji wartej ok. 52 mln zł. Na skutek działań byłego starosty karkonoskiego Krzysztofa Wiśniewskiego powiat w kontrowersyjnych okolicznościach odstąpił od umowy z firmą wyłonioną do jej realizacji w przetargu, co może narazić samorząd na poważne konsekwencje finansowe. Audyt został przeprowadzony, ale co będzie dalej z remontem drogo wciąż nie wiadomo…
Wnioski i rekomendacje płynące z liczącego 69 stron raportu, którego opracowanie kosztowało nieco ponad 86 tys. zł, nie są jednoznaczne i nie dają jasnej odpowiedzi na pytania związane z prawidłowością postępowania lokalnego samorządu w bulwersującej sprawie. Wskazują jednak ścieżkę, jaką teraz podążać będzie powiat karkonoski w celu rozwiązania bardzo poważnego problemu, którą potwierdza obecny starosta karkonoski Mirosław Górecki. Rzecz w tym, że oznacza ona powrót do punktu wyjścia do dyskusji o losach inwestycji sprzed niemal roku i zarzewia konfliktu byłego starosty z wykonawcą robót, firmą URBIT, która ostatecznie przerwała prace i zmuszona została do opuszczenia budowy. Na wznowienie realizacji inwestycji, jeśli nie nastąpią jakieś szczególne okoliczności, przyjdzie poczekać pewnie co najmniej kilka miesięcy. Wiadomo już także, że jej koszty najprawdopodobniej istotnie wzrosną w stosunku do zakładanych początkowo. I wciąż wielce prawdopodobna pozostaje wizja potężnych odszkodowań, jakie uderzyć mogą w powiat, jeśli firma URBIT wystąpi na drogę sądową i wygra prawną batalię w tej sprawie. Tymczasem nawierzchnia na pospiesznie naprawianych pod koniec ubiegłego roku przez inną firmę, a wcześniej rozkopanych odcinkach problematycznej drogi już pęka… Co to oznacza?
O okolicznościach oburzającej sprawy, która dała początek skandalicznym wydarzeniom, jakie doprowadziły do odwołania radnego powiatowego Krzysztofa Wiśniewskiego z funkcji starosty karkonoskiego, wielokrotnie szczegółowo informowaliśmy na łamach Nowin Jeleniogórskich i w nj24.pl w ciągu ostatnich miesięcy. Więcej na ten temat poczytać można m.in. w publikacjach, do których odnośniki znajdują się poniżej.
Wnioski i rekomendacje z audytu zleconego wrocławskiej Kancelarii Radcy Prawnego Pawła Falenty 18 maja przedstawiono także radnym powiatowym. W poświęconym tej sprawie spotkaniu samorządowców uczestniczył były starosta Krzysztof Wiśniewski, co jest nie bez znaczenia w związku okolicznościami sprawy i jej późniejszymi konsekwencjami.
Po spotkaniu z radnymi obecny starosta Mirosław Górecki wyjaśnił, jak będzie dalszy tryb postępowania. W najbliższych tygodniach przeprowadzone zostaną badania gruntu pod drogą, co pozwolić ma na wydanie niezależnej opinii, dotyczącej zasadności ewentualnej zmiany technologii robót drogowych oraz wartości prac przed i po zmianie technologii. Rzecz w tym, że badania takie miały być przeprowadzone już latem ubiegłego roku, co mogło wyjaśnić sprawę i pozwolić na porozumienie z wykonawcą przerwanych robót. Na skutek działań byłego starosty, z niejasnych przyczyn do takich badań jednak wcześniej nie doszło, konflikt z URBIT-em eksplodował i realizacja strategicznej dla komunikacji w regionie inwestycji stanęła.
Teraz badania mają zostać przeprowadzone (co nastąpić ma w ciągu najbliższych dwóch-trzech tygodni). W zależności od ich wyników przyjęty zostanie sposób dalszego postępowania. Autorzy raportu kontrolnego rekomendują późniejsze dokonanie wewnętrznej, kompleksowej analizy merytorycznej i prawnej pod kątem możliwości mediacji i zawarcia ugody z pierwotnym wykonawcą lub wszczęciem nowej procedury przetargowej na wykonanie inwestycji. Wracamy więc do tego, co planowano, można było i należało zrobić wiele miesięcy temu bez wydatkowania mnóstwa sił i środków na kolejne audyty i kosztowne, pospieszne zabezpieczanie rozkopanej drogi w sposób budzący poważne wątpliwości co do jakości wykonanych prac.
W ocenie audytującego, odstąpienie przez władze powiatu od umowy z URBITEM było uprawnione i skuteczne. Jeśli jednak dojdzie do sporu sądowego w tej sprawie, to rozpatrujący ją sąd samodzielnie dokonywać będzie oceny podstawy i sposobu odstąpienia od umowy… Dziś nie sposób więc wskazać, jaki sprawa może mieć finał.
Starosta Mirosław Górecki potwierdza, że wyniki audytu nie są jednoznaczne, zawierają jednak ważne wnioski, potwierdzające konieczność wykonania badań, których wyniki będą kluczowe dla sposobu dalszego postępowania. Podkreśla, że autorom raportu udostępniono wszelką dokumentację projektową, przetargową i wykonawczą umożliwiającą możliwie najgłębsze zbadanie sprawy.
– Zależy nam na dokładnym wyjaśnieniu wszelkich wątpliwości i zweryfikowaniu wszelkich informacji związanych z warunkami technicznymi, jakie będziemy musieli uwzględnić, podejmując decyzje w sprawie dalszego postępowania — mówi Mirosław Górecki. – Wiele zależeć będzie teraz od efektów badań gruntu, na które zgodę wyraził już projektant. Dlatego chcemy jak najszybciej je przeprowadzić. Nie wiem dziś jaka będzie ostateczna decyzja zarządu powiatu. Moim zdaniem zmierzamy jednak w stronę ogłoszenia kolejnego przetargu na realizację inwestycji, na który wskazują też wyniki audytu.
Nowy przetarg może okazać się wręcz nieunikniony, jeśli wyniki badań potwierdzą to, co ustalił URBIT i konieczna okaże się zmiana projektu i technologii remontu, a co za tym idzie także kosztów realizacji inwestycji.
Mirosław Górecki nie ukrywa, że sprawa jest bardzo poważna i trudno przewidzieć dziś, jakie będą jej konsekwencje dla powiatu. Teraz samorząd koncentruje się jednak na możliwie najszybszym wznowieniu bardzo ważnej inwestycji, także po to, by nie utracić źródeł jej finansowana ze środków zewnętrznych i wznowić niezbędny remont drogi.
Reprezentujący spółkę URBIT Jacek Kostrzewa z rezerwą podchodzi do tego, co jeszcze wydarzyć się może w tej sprawie. Wyjaśnia, że firma wystąpiła do starosty o udostępnienie raportu, który dopiero ma otrzymać i dopiero po zapoznaniu się z jego treścią będzie mogła zająć jakiekolwiek stanowisko w tej sprawie.
– Czekamy na audyt i rozważmy różne sposoby dalszego postępowania z naszej strony – mówi Jacek Kostrzewa. – Z niecierpliwości oczekujemy też wyników badań, o które wnioskowaliśmy natychmiast, gdy po rozpoczęciu prac na drodze okazało się, że mamy do czynienia innym gruntem, niż uwzględniony w projekcie.
Jacek Kostrzewa zapewnia, że wstępne informacje na temat wyników są dla niego zaskakujące, bez poznania jednak szczegółów dokumentu nie sposób odnieść się do wniosków zawartych w raporcie, szczególnie w zakresie przyczyn i sposobu odstąpienia od umowy przez powiat. Bardzo ciekawią go też opinie ekspertów w dziedzinie budownictwa drogowego, jakie powinny być uwzględnione na tym etapie postępowania.
– My zrobiliśmy kilkanaście ekspertyz prawnych i budowlanych, które potwierdzają nasze racje – przekonuje Jacek Kostrzewa. – Dlatego też nie spodziewamy się zaskoczenia wynikami badań gruntu, na jakie czekamy od miesięcy. Potwierdzenie błędnych założeń do projektu, a więc i błędów w samym projekcie będzie potwierdzeniem prawdziwych informacji, jakie przekazujemy wszystkim od dawna, wyjaśniając także rzeczywiste przyczyny usunięcia nas z placu budowy. Dlatego też czekamy na ustalenia prokuratury i CBA, które prowadzą postępowania w dotyczących tej sytuacji sprawach. Przekazaliśmy służbom wszelkie informacje i dokumenty, jakimi dysponujemy i czekamy na to, co będzie dalej.

Tymczasem naprawiona droga już pęka…
Dla potwierdzenia swoich słów Jacek Kostrzewa wskazuje na obecny stan drogi na odcinkach, których dokończenie przerwanego remontu zlecono innym wykonawcom:
– Zignorowano nasze uwagi dotyczące warunków, z jakimi trzeba się tam zmierzyć i niedopuszczalnego sposobu wykonywania prac, jaki tam przyjęto. Głośno alarmowaliśmy w tej sprawie. Naszych słów nie potraktowano jednak poważnie i oto mamy tego efekty. Nowa nawierzchnia po kilku miesiącach już pęka i zaczynają pojawiać się na niej koleiny, a jeszcze nie pojawiły się wysokie temperatury, które błyskawicznie pogorszyć mogą stan tej drogi. URBIT chciał wyremontować tę drogę rzetelnie, w możliwie najlepszy sposób dając gwarancję jakości wykonanych prac. Nie miało to jednak znaczenia, ponieważ byliśmy niewygodnym i nieoczekiwanym wykonawcą, bo kto inny miał tę inwestycję realizować i dlatego były starosta postanowił pozbyć się nas z placu budowy.
Mirosław Górecki z niepokojem przyjmuje kolejne już sygnały o stanie wyremontowanych odcinków drogi w rejonie Marczyc i zapowiada dokładne ich sprawdzenie. Zapewnia jednocześnie, że odnowiona droga objęta jest gwarancją i jeśli potwierdzą się informacje o jej złej jakości, powiat wystąpi do wykonawcy o wywiązanie się obowiązków gwarancyjnych.
Ponieważ sprawa feralnej drogi powiatowej (danej 366) jest bardzo złożona, wielowątkowa oraz łączy się z szeregiem innych historii związanych nie tylko z inwestycjami drogowymi w powiecie karkonoskim i działaniami byłego starosty Krzysztofa Wiśniewskiego, będziemy do niej wracać i informować o rozwoju sytuacji.
W najbliższym wydaniu Nowin Jeleniogórskich, którego ukazanie zaplanowane jest na 3 czerwca, rozmowa z Jackiem Kostrzewą, który stał się jednym z bohaterów wydarzeń budzących mnóstwo emocji, ogromne zainteresowanie mieszkańców regionu oraz organów ścigania badających niepokojące okoliczności bulwersującej sprawy.
Tekst i zdjęcia: Daniel Antosik


1 Komentarz
Proponuje zrobić artykuł o drodze Borowice – Karpacz – na całym wyremontowanym odcinku wielkie pęknięcia.