Dziś palenie zniczy na grobach bliskich jest tak oczywistym zwyczajem, że mało kto zastanawia się nad jego historią. Obecnie kolorowe światełka są głównie wyrazem miłości i pamięci o zmarłych. Niegdyś pełniły jednak o wiele ważniejszą rolę.

Dzień zaduszny

Już w poniedziałek 1 listopada Polacy ruszą tłumnie w stronę cmentarzy, aby w spokoju i zadumie uczcić pamięć o swoich bliskich, którzy odeszli. W rzeczywistości obchodzimy wówczas dzień Wszystkich Świętych, czyli wspomnienie chrześcijan, którzy doczekali się zbawienia i trafili do nieba. Prawdziwe święto zmarłych przypada w Dzień Zaduszny, czyli 2 listopada. Tego dnia wierni modlą się za swoich bliskich, którzy już odeszli z tego świata, o łaskę oczyszczenia.

Co właściwie oznacza znicz?

Dziś przy każdym cmentarzu znajdziemy stoiska, które oferują całą gamę najpiękniejszych i najbardziej wymyślnych zniczy. Obecnie zapalanie symbolicznego światła wyraża pamięć o zmarłych. Niegdyś jednak przypisywano mu o wiele ważniejszą rolę. Wedle starego zwyczaju, jeszcze za czasów pierwszych pogan wierzono, że początek listopada był wyjątkowym czasem, który sprzyjał połączeniu duchowemu z umarłymi. Światło miało pomóc im w spełnieniu potrzeb cielesnych, ogrzać i oświetlić drogę do domu. Na nagrobkach stawiano nawet jedzenie i napoje, dzięki którym zabłąkane dusze mogły posilić się na drogę. Ogień miał również odstraszyć złe duchy. Podobne obrzędy opisywane były m.in. w drugiej części lektury szkolnej pt. „Dziady” autorstwa Adama Mickiewicza. Fragment poniżej:

Czyscowe duszeczki!

W jakiejkolwiek świata stronie:

Czyli która w smole płonie,

Czyli marznie na dnie rzeczki,

Czyli dla dotkliwszej kary

W surowym wszczepiona drewnie,

Gdy ją w piecu gryzą żary,

I piszczy, i płacze rzewnie;

Każda spieszcie do gromady!

Gromada niech się tu zbierze!

Oto obchodzimy Dziady!

Zstępujcie w święty przybytek;

Jest jałmużna, są pacierze,

I jedzenie, i napitek.  

News4Media/ fot. iStock

2 komentarze

  1. Tradycja zapalania na grobach bliskich ognia wywodzi się z pogańskiego obrzędu. Podczas tzw. dziadów przyzywano z zaświatów dusze zmarłych, by pomóc im i zaspokoić ich cielesne potrzeby. Podczas odprawiania dziadów na grobach bliskich stawiano jedzenie oraz napoje, by duchy mogły się posilić. Palono wówczas również ogień, który miał odstraszać upiory i pozwalać na ogrzanie się zbłąkanym duszom. Ogień pomagał również duchom w odnalezieniu drogi do domu. Dziś chrześcijanie mając dostęp do internetu mogą sami sobie sprawdzić, że nie ma bogów, że byli zawsze okłamywani przez ludzi rządnych władzy i pieniędzy. Że ich głupie pytanie „w boga nie wierzysz, ale święta obchodzisz?” jest żałosne. Wszystkie obecne tradycje są przedchrześcijańskie, każde święto jest nasze słowiańskie. Chrześcijański jest tylko szabat, bo to żydowska religia klasy B. I tak jak teraz Dziady Jesienne, tak samo zimowe Szczodre Gody to zbiór pięknych tradycji bezczelnie skradzionych przez bliskowschodnich złodziei z obrzezanym bogiem przybitym do krzyża.

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Andrzej Buda

Zgłoś za pomocą formularza.