Ratownicy traktowani jak taksówkarze, szlaki jak ulice… W Karkonoszach i innych górach pojawiło się mnóstwo osób, które nie mają pojęcia, jak się zachować. Jedni nigdy wcześniej nie byli w górach, inni to młodzi ludzie, wychowani w internetowej bańce, którzy nie umieją nawet czytać map.

Ci analfabeci nowych czasów sprawiają wrażenie, że nigdy w życiu nie mieli w ręku mapy. Nie kojarzą w ogóle kształtów kontynentów, krajów czy miast. W Jakuszycach, na przykład, zdarzają się osoby, które od dawna przybywają na biegówki, ale nie mają pojęcia, co jest po drugiej stronie głównej drogi. Nie mają pojęcia, bo nigdy nie miały w ręku mapy, na której by zauważyły Karkonosze. Nawet jeśli mapę ktoś im wręczył, to nie potrafiły jej zrozumieć. Ich świat jest fragmentaryczny, ograniczony do powierzchni ekranu smartfona.

Gdy idą w góry, korzystają z map Google’a, które często wprowadzają w błąd, wyprowadzają (także dosłownie) w pole. Ostatnio tacy turyści zgubili się na banalnie prostych i łatwych nawigacyjnie terenach, z oznakowanymi szlakami PTTK pomiędzy Rozdrożem Izerskim a Wysoką Kopą. Pozbawieni kompletnie wyobraźni przestrzennej, nie byli w stanie znaleźć właściwej drogi. Trafili na trudny teren, a jedynym sposobem ratunku okazało się wezwanie GOPR-u.

Inni dziwią się, że szlaki górskie są nierówne, są na nich kamienie, a korzenie nie są pomalowane. Szczytem takich zachowań są ludzie na parkingu pod wodospadem Szklarki, którzy okazują rozczarowanie, a nawet pretensje z powodu braku windy na punkt widokowy Złoty Widok. Aby do niego dotrzeć, muszą pokonać dość forsowne, choć bardzo krótkie podejście naturalnym szlakiem w lesie.

Domaganie się ułatwień to nie tylko trend naszych czasów, w których potęga marketingu wmawia ludziom, że mogą mieć wszystko szybko i łatwo i że wszystko się każdemu należy, co prowadzi do wychowania roszczeniowych pokoleń. To także efekt ułatwień na dojściach do różnych atrakcji oraz zabudowywania tych atrakcji (np. punktów widokowych) platformami. Nie chodzi się w takich miejscach już po kamieniach i korzeniach, ale po równych podestach, zabezpieczonych barierkami. Gdy trzeba do nich dojść kawałek drogi, pojawiają się życzenia “poprawy” szlaków dojściowych czy nawet asfaltowania dróg dojazdowych, by jak najbliżej można było dojechać samochodem.

Nową modą jest też jeżdżenie po górach quadami, skuterami i innymi podobnymi wynalazkami. Byle tylko się nie przemęczyć. Ludzie nie rozumieją, że góry rządzą się swoimi prawami, co szczególnie widać zimą, gdy warunki stają się bardzo trudne. Domagają się wtedy odśnieżania szlaków. W Jakuszycach czasem mają pretensje, że jakaś trasa nie jest w idealnym stanie, nawet jeśli tego samego dnia była ratrakowana. Nie rozumieją, że zimą warunki się zmieniają, a ratraki to nie taksówki na zawołanie.

To zjawiska dość nowe, pokazujące, jak bardzo technologia zmienia postrzeganie świata oraz wymagania i zachowania turystów. Góry jednak nie zmienią się zgodnie z ich życzeniem. Potęga natury jest ogromna. Szlaki nie zamienią się wszędzie (i bardzo dobrze) w ceprostrady.

Leszek Kosiorowski

Fot. Robert Urbaniak/GOPR

Przed wyjściem w góry zaplanujmy trasę wyprawy, wliczając w to czas wycieczki, a także trasy alternatywne w razie załamania pogody. Kalkulujmy siły na zamiary. Dobierajmy trasy do naszych możliwości psychofizycznych. Pamiętajmy o zawsze naładowanym telefonie: z wpisanymi numerami ratunkowymi 985 oraz 601 100 300, z wgraną aplikacją RATUNEK.  Przed wyjściem sprawdzajmy prognozę pogody oraz listę dostępnych szlaków – jest w internecie, na przykład na stronie Karkonoskiego Parku Narodowego. Zadbajmy o orientację w terenie. Podstawa to papierowa mapa obszaru, po którym będziemy się przemieszczać.  Dodatkowo możemy pomyśleć o pomocy w postaci urządzeń GPS, aplikacji na telefon dedykowanych do nawigacji w GÓRACH. Nie zaliczamy do nich popularnych map Google.

2 komentarze

  1. Niestety to wszystko prawda ale dużo w tym winy samego KPN który robi ze szkalków klapkostrady a nagle jak trzeba iść po korzeniach to jest płacz i zgrzytanie klapków. Druga rzecz to ewidentna roszczeniowość i jakaś durnota wręcz społeczeństwa, która od kilku lat przybrała już jakiś absurdalny poziom. Skąd to się bierze to nie mam pojęcia, pewnie niejedna głowa na socjologii nad tym myśli.

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Alina Gierak

502 499 336

Zgłoś za pomocą formularza.