Kinga Nowak nie jest już przewodniczącą rady powiatu karkonoskiego. Została odwołana z tej funkcji podczas sesji rady 30 stycznia 2026 r. Na nowego przewodniczącego, podczas tej samej sesji, wybrano Artura Górnickiego z Janowic Wielkich. To nie była łagodna zmiana we władzach samorządowych. Okoliczności odwołania byłej już przewodniczącej oraz kompromitujące wydarzenia rozgrywające się podczas sesji rady i towarzyszące im emocje samorządowców nie powinny mieć miejsca. Oliwy do ognia swoim zachowaniem znów dolał starosta karkonoski Krzysztof Wiśniewski, który jako jedyny stanął w obronie Kingi Nowak i w oburzający sposób zaatakował wicestarostę Mirosława Góreckiego, zgłaszającego wniosek o odwołanie przewodniczącej podpisany przez grupę radnych.

Za odwołaniem przewodniczącej głosowało 10 z 13 radnych uczestniczących w sesji. Dwóch było przeciw i jeden wstrzymał się od głosu. Za odwołaniem głosowali wspólnie radni rządzącej Koalicji Obywatelskiej i opozycyjnego klubu PiS, co jest wielce znaczące. Szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę, że Kinga Nowak jest członkinią KO, podobnie jak wspierany przez nią starosta Krzysztof Wiśniewski, który wkrótce także może zostać odwołany z zajmowanego stanowiska. Wniosek w tej sprawie został już bowiem oficjalnie złożony i czeka na głosowanie zgodnie obowiązującymi procedurami, o czym więcej przeczytać można w publikacji, do której odnośnik znajduje się poniżej. Nietrudno domyślać się, co w tej sytuacji dzieje się w starostwie powiatowym i jaki poziom osiągnęło napięcie w lokalnych władzach samorządowych, rozpalonych wewnętrznym konfliktem.

Przyglądając się temu, co w ostatnich miesiącach dzieje się w starostwie i jak funkcjonują władze samorządowe powiatu karkonoskiego, wniosku o odwołanie Kingi Nowak z funkcji przewodniczącej rady można było się spodziewać. Zgłoszenie wprowadzenia go do porządku obrad podczas ostatnie sesji pojawiło się jednak dość nieoczekiwanie, już po jej rozpoczęciu. To wyraźnie podniosło temperaturę spotkania i uruchomiło lawinę dalszych zdarzeń proceduralnych i oburzających sytuacji obyczajowych, w jakie trudno uwierzyć i jakie nie powinny mieć miejsca.

Wicestarosta i radny w jednej osobie, Mirosław Górecki przedstawił obszerne uzasadnienie wniosku podpisanego przez siedmioro radnych. W ich ocenie radna Kinga Nowak nie wywiązuje się w sposób należyty z obowiązków przewodniczącej rady, w szczególności z uwagi na brak niezbędnych predyspozycji organizacyjnych i merytorycznych do sprawowania powierzonej jej funkcji. W uzasadnieniu mowa jest m.in. o nieprawidłowym prowadzeniu sesji, trudnościach w interpretacji powszechnie obowiązujących przepisów prawa oraz Statutu Powiatu Karkonoskiego, a także braku umiejętności zapewnienia sprawnego i bezstronnego przebiegu obrad. Wnioskodawcy przywołali też nieuzasadnione i niezgodne z prawem ograniczanie prawa do udziału obywateli w sesjach rady powiatu oraz zabierania przez nich głosu w ważnych dla powiatu sprawach, co stanowi również naruszenie zasady jawności działalności organów samorządu terytorialnego, wyrażonej zarówno w ustawie o samorządzie terytorialnym, statucie powiatu oraz Konstytucji RP.

Na złożenie i uzasadnienie wniosku o odwołanie przewodniczącej agresywnie zareagował starosta karkonoski i jednocześnie radny powiatowy Krzysztof Wiśniewski, który stanął w obronie Kingi Nowak, kwestionując prawdziwość zarzutów kierowanych pod jej adresem, wyrażając zdziwienie zachowaniem wnioskodawców i przede wszystkim brutalnie atakując personalnie Mirosława Góreckiego, w ohydny sposób zarzucając mu brak honoru i działanie podszyte strachem w kontekście toczącej się walki o władzę w powiatowych strukturach Koalicji Obywatelskiej, w których rywalką Mirosława Góreckiego ma być właśnie Kinga Nowak…

Starach pomyśleć, co dziać się musi wewnątrz partii skoro takie sytuacje wylewają się na zewnątrz. Nabrzmiałą atmosferę poczuć można było jednak wyraźnie, obserwując zachowanie starosty i jego reakcje na złożony wniosek. To, co działo się w przewie przed tajnym głosowaniem nad odwołaniem przewodniczącej trudno opisać i jeszcze trudniej w to uwierzyć. Polityczne piekiełko rozpętane przez Krzysztofa Wiśniewskiego nabrało niemal kabaretowego wymiaru, tyle że nikomu nie było do śmiechu. Rozedrgane spojrzenia, nerwowa bieganina, rozmowy telefoniczne i natychmiastowe spotkania z kolejnymi radnymi zapraszanymi do gabinetu starosty… Można domyślać się, że starosta domagał się gwałtownej interwencji politycznej ze strony wyższych władz Koalicji Obywatelskiej. Wśród nerwowych wypowiedzi padających przy stole i w kuluarach usłyszeć można było, że do Mirosława Góreckiego zadzwonić miał szef dolnośląskich struktur partii Michał Jaros i domagać się natychmiastowego wycofania wniosku o odwołanie przewodniczącej rady Kingi Nowak, pod groźbą usunięcia z partii.

– A niech mnie wyrzucają – skwitował skandaliczną sytuację sam Mirosław Górecki, starając się mimo wszystko zachować spokój w reakcjach na bezpardonowe ataki i agresywne słowa kierowane pod jego adresem. Podkreślał przy tym, że wniosek o odwołanie przewodniczącej nie jest jego jednoosobowym działaniem i miał akceptację powiatowych struktur partii. Oburzającego zachowania starosty Mirosław Górecki komentować nie chciał.

Tymczasem wśród radnych usłyszeć można było, że sam starosta straszyć miał też swoich oponentów konsekwencjami postępowania wbrew jego woli. O to co na ten temat ma do powiedzenia Krzysztof Wiśniewski oraz co proponował choćby jednej z opozycyjnych radnych PiS, którą także zaprosił na pilną naradę za zamkniętym drzwiami, Krzysztofa Wiśniewskiego nie można było zapytać, ponieważ konsekwentnie nie chciał wypowiadać się na ten ani żaden inny temat, choć prosiłem go o to wielokrotnie, także podczas kolejnych przerw w sesji, wymuszonych niespodziewanymi sytuacjami i względami proceduralnymi.

Samo tajne głosowanie, w którym Kinga Nowak została odwołana z funkcji przewodniczącej rady, przebiegało już spokojnie, choć nie obyło się bez pewnego zamieszania przy wyborze komisji skrutacyjnej, do której początkowo zgłosił się radny Krzysztof Wiśniewski, ale po przerwie wycofał swój udział w komisji.

Kinga Nowak nie kryła emocji związanych z dotyczącymi jej wydarzeniami, z dużym opanowaniem komentowała jednak odwołanie jej ze stanowiska przewodniczącej rady. Podkreślała swoje zaskoczenie całą sytuacją. Przekonywała, że wcześniej ze strony radnych nie docierały do niej jakiekolwiek sygnały dotyczące jej postępowania i nie kierowano jakichkolwiek zarzutów pod jej adresem i nie rozmawiano z nią nawet na temat sposobu w jaki pełniła swoją funkcję. Uzasadnienie wniosku o odwołanie jej ze stanowiska uznała za bezpodstawne. Nie kwestionowała jednak kompetencji radnych w zakresie powoływania i odwoływania przewodniczącego rady. Przekonywała natomiast, że była, jest i pozostaje społeczniczką, i że nadal działać będzie na rzecz środowiska lokalnego, zyskując teraz nawet większe możliwości działania, jako „szeregowa” radna i większą ilość czasu na zajmowanie się konkretnymi sprawami, np. inwestycji drogowych w powiecie, jakich zamierza pilnować. Zachowania kolegów partyjnych w zasadzie nie chciała komentować, uznała jednak, że ci wykorzystali nieobecność kilku radnych, z którymi współpracuje i w trudnym dla powiatu okresie postąpili tak, a nie inaczej.

Konsekwencją odwołania dotychczasowej przewodniczącej był wybór nowego przewodniczącego rady, który przebiegł spokojnie, choć też nie bez drobnego zamieszania. Kandydat był tylko jeden, Artur Górnicki wyraził zgodę, a samą procedurę wyboru wydłużył nieco w czasie jedynie wniosek Krzysztofa Wiśniewskiego o otwarte przedstawienie przez kandydata wizji pełnienia przez niego funkcji przewodniczącego rady oraz podobna prośba ze strony radnych klubu PiS, którzy chcieli jednak porozmawiać na ten temat z kandydatem za zamkniętymi drzwiami. Nie trwało to jednak zbyt długo.

Artur Górnicki krótko wyjaśnił jedynie, że zamierza przede wszystkim uspokoić sytuację w radzie, prowadzić jej pracę we właściwy sposób i tak, by ten organ samorządowy mógł normalnie funkcjonować. O czym rozmawiał z radnymi opozycji nie mówił, ale spotkanie było krótkie, więc zbędnych dyskusji chyba nie było.

Nowego przewodniczącego wybrano 11 głosami za przy 2 przeciwnych. Artur Górnicki obejmując funkcję dziękował za zaufanie i raz jeszcze podkreślał zamiar działania wyłącznie dla dobra powiatu.

Niespodziewane zmiany w władzach rady i towarzyszące im zamieszanie przykryły nieco inne sprawy, jakimi tego dnia zajmowali się radni. A były wśród nich też dwie szczególne, budzące też sporo emocji.

Na początku sesji do porządku obrad wprowadzono bowiem także wniosek radnych o podjęcie uchwały w sprawie uchylenia uchwały rady Powiatu Karkonoskiego z 30 września 2025 r. w spawie stwierdzenia wygaśnięcia mandatu radnego Eugeniusza Kleśty (PiS). Sam wniosek oraz będącą jego konsekwencją uchwałę rada przyjęła zdecydowaną przewagą głosów i bez większych dyskusji po tym, jak przedstawione zostało uzasadnienie, z którego wynikało, że uchwałę o wygaśnięciu mandatu podjęto wcześniej z naruszeniem prawa i bezpodstawnie.

O okolicznościach tej sprawy przeczytać można w publikacji, do której odnośnik znajduje się poniżej.

Znacznie więcej emocji wzbudziły pytania kierowane do starosty, dotyczące dalszego pełnienia funkcji Sekretarza Powiatu przez Ewę Lijewską, będące konsekwencją oburzającej, dotyczącej jej sytuacji, związanej przede wszystkim z wykupieniem przez nią mieszkania komunalnego w Gminie Podgórzyn za symboliczną kwotę niespełna… 1500 zł, w skandalicznych okolicznościach (o czym donosiły ostatnio media).

Wielowymiarowa sprawa Ewy Lijewskiej, pełniącej ważną funkcję w powiecie, ma przede wszystkim oburzający wymiar moralny i obyczajowy, ale pojawiają się w niej także wątki związane z możliwością złamania prawa. Pytania radnych są więc w pełni uzasadnione. Sama zainteresowania nie uczestniczyła akurat w sesji, nie mogła więc wypowiedzieć się tej sprawie, ale interesy jej reprezentował starosta Krzysztof Wiśniewski, który skupił się głównie na wyrażeniu swojego zdumienia tym, że zadająca bolesne pytania radna naraża się na poważne konsekwencje publicznie wypowiadając się na ten temat.

Bulwersująca opinię publiczną sprawa sekretarza powiatu wymaga odrębnego potraktowania i warto do niej wrócić. Trzeba jednak dać szanse wypowiedzi w niej samej Ewie Liwskiej, czego nie można było zrobić na gorąco, z powodu jej nieobecności.

Emocje podniosły się jeszcze w finale sesji, za sprawą oficjalnych wystąpień Marcina Bustowskiego i Jacka Kostrzewy, zaangażowanych w wyjaśnianie bulwersujących opinię publiczną spraw dotyczących postępowania starosty Krzysztofa Wiśniewskiego, o których obszernie piszemy na naszych łamach od miesięcy i o których przeczytać można także w aktualnych Nowinach Jeleniogórskich oraz w publikacjach, do których odnośniki znajdują się poniżej.

Nowy przewodniczący rady udzielił im głosu, ponieważ Marcin Bustowski i Jacek Kostrzewa wcześniej oficjalnie, pisemnie wystąpili z wnioskiem w tej sprawie. I obaj panowie podczas swoich wypowiedzi nie przebierali w słowach dotyczących Kingi Nowak i przede wszystkim starosty Krzysztofa Wiśniewskiego, o którego odwołanie ze stanowiska apelowali do radnych, gratulując samorządowcom jednocześnie odwagi podejmowania decyzji personalnych, prowadzących do uzdrowienia sytuacji w samorządzie powiatowym.

Bezpośrednio zaangażowany w sprawy niefortunnych remontów dróg powiatowych oraz od dawna skonfliktowany ze starostą Jacek Kostrzewa ostro wypowiadał się także na temat obyczajowego wymiaru zachowania Krzysztofa Wiśniewskiego, którego kolejny już raz ostro zaatakował nazywając „błaznem karkonoskim” i przywołując sprawę wykształcenia starosty, o której przeczytać można w publikacji, do której odnośnik znajduje się poniżej.

Jacek Kostrzewa głośno wyraził przede wszystkim swoje oburzenie zachowaniem Krzysztofa Wiśniewskiego w stosunku do Mirosława Góreckiego. Odbieranie honoru i zarzucanie braku odwagi emerytowanemu żołnierzowi uznał nie tylko za skandaliczne, ale i karygodne, co wyraźnie wzburzony podkreślał w rozmowach kontynuowanych także już po zakończeniu sesji. Kostrzewa nie mógł uwierzyć jak starosta mógł tak potraktować wicestarostę walczącego o sprawy powiatu i przede wszystkim człowieka wielkiej odwagi, zasłużonego dla społeczeństwa tylko dlatego, że ten śmiał sprzeciwić się postępowaniu Krzysztofa Wiśniewskiego.

Kinga Nowak i Krzysztof Wiśniewski nie słuchali już wystąpień Marcina Bustowskiego i Jack Kostrzewy i tego co występujący przed radą mówili na ich temat. Opuścili bowiem burzliwe spotkanie, zanim to dobiegło końca.

Odwołanie Kingi Nowak z funkcji przewodniczącej rady nie kończy politycznej burzy w Koalicji Obywatelskiej i batalii o przyszłość powiatu karkonoskiego toczonej w atmosferze skandalu, jaka nie przynosi nic dobrego lokalnemu życiu społecznemu i nie służy zdrowemu funkcjonowaniu starostwa.

Emocje eksplodować mogą znów już za parę tygodni, gdy przyjdzie czas głosowania nad odwołaniem starosty Krzysztofa Wiśniewskiego, co powinno nastąpić już podczas najbliższej sesji rady powiatu. Zgodnie z procedurami uchwała w sprawie odwołania starosty powinna trafić pod obrady rady niezwłocznie po upłynięciu minimalnego okresu 30 dni od złożenia wniosku w tej sprawie. Teoretycznie głosowanie nad odwołaniem starosty może odbyć się więc już drugiej połowie lutego.

Nowo powołany przewodniczący rady na gorąco nie był w stanie powiedzieć, na kiedy zwoła sesję, podczas której radni zdecydują o politycznej przyszłość starosty Wiśniewskiego. Artur Górnicki poprosił o odrobinę cierpliwości w zbyt poważnej sprawie, wymagającej odpowiedniego przygotowania. Zapewnił jednak, że nie zamierza przeciągać spraw w czasie, zależy mu bowiem na tym, by funkcjonowanie organów samorządu powiatowego jak najszybciej wróciło do normalności i można było oczyścić atmosferę wokół urzędu. Pozostaje więc cierpliwie czekać na to, co wydarzy się w najbliższym czasie i bacznie przyglądać się nadal temu, co dzieje się starostwie karkonoskim.

Tekst i zdjęcia: Daniel Antosik

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Portal

451620318

Zgłoś za pomocą formularza.