Może daleko nie odchodzą

Jak zdaje się nam – pozostałym.

Może są bliżej, choć stracili

Szatę nazwaną ciałem”

/Emily Dickinson/

Prace Ewy – przedmioty ze szkła artystycznego – są w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu, Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze, Muzeum Szkła Współczesnego w Sosnowcu i w Muzeum Ziemi Kłodzkiej. W 1974 roku Ewa dostała wyróżnienie na Wystawie Szkła Artystycznego i Użytkowego w katowickim Biurze Wystaw Artystycznych. Trzy lata później, na Biennale Szkła w tym samym BWA przyznano Jej nagrodę Wojewody Katowickiego. W 1982 roku, za „Złote Skrzydło Pegaza”, prezentowane podczas Prezentacji Środowiska Jeleniogórskiego w BWA w Jeleniej Górze, Ewa odebrała pierwszą nagrodę. Za cenioną twórczość odznaczono Ją Złotym Krzyżem Zasługi i odznaką „Zasłużony dla Kultury i Sztuki Województwa Dolnośląskiego”.

– W Hucie Szkła Gospodarczego „Sudety” w Szczytnej, w której byłem kierownikiem Działu Wzornictwa, pracowałem z Ewą od 1973 do 1981 roku; od ukończenia przez Nią studiów w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych (obecnie Akademia Sztuk Pięknych) we Wrocławiu, na Wydziale Ceramiki i Szkła, na specjalizacji: szkło – w pracowni prof. Ludwika Kiczury, prof. Henryka Wilkowskiego i prof. Zbigniewa Horbowego oraz na specjalizacji: malarstwo – w pracowni prof. Eugeniusza Gepperta. Ewa była projektantką. Służbowo wyjeżdżała do Danii (1974 r.) i do Republiki Federalnej Niemiec (1976 r.), gdzie mogła odwiedzać swoją rodzinę i gdzie nawiązała kontakty z niemieckimi artystami. Praca w Hucie „Sudety” i Hucie „Barbara” w Polanicy Zdroju oraz zagraniczne wyjazdy zaowocowały dużą kolekcją szkła użytkowego i dużą kolekcją szkła unikatowego, prezentowanego na licznych wystawach, w tym indywidualnej w Salonie Sztuki Współczesnej w Warszawie (1976 r.) Wcześniej Ewa prezentowała szkło i malarstwo na wystawie podyplomowej w kłodzkim BWA. W latach 1974–2012 wzięła udział w szesnastu wystawach zbiorowych, organizowanych m. in. przez Zjednoczenie Przemysłu Szklarskiego Vitopol – wylicza Stefan Sadowski.

Oryginalne prace Ewy można było obejrzeć w „zbiorówkach” w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie – „Konfrontacje” Szkło i Ceramika, na Ogólnopolskim Trennale Szkła i Międzynarodowych Targach Poznańskich, w Muzeum Archidiecezjalnym we Wrocławiu, w BWA w Kłodzku, Łodzi, Radomiu, Opolu, Koszalinie i w Koninie, na wystawach twórczości Związku Polskich Artystów Plastyków, wystawach środowisk artystycznych oraz wielokrotnie w jeleniogórskiej Galerii Sztuki BWA. Szkło artystyczne i użytkowe oraz malarstwo sztalugowe Ewy podziwiano na zbiorowych prezentacjach Polaków w Jabloncu, w Lozannie i w Zurychu, w Berlinie, Lipsku, Budapeszcie, Erfstadt i w Karvinie.

– W 1981 roku Ewa przeniosła się do rodzinnej Jeleniej Góry, gdzie wraz z mężem, Andrzejem Moskalukiem, rozpoczęła nowy etap życia. W Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Cieplicach (obecnie Liceum Sztuk Plastycznych, które wchodzi w skład Zespołu Szkół Rzemiosł Artystycznych) uczyła młodzież projektowania szkła artystycznego, prowadziła zajęcia z rysunku i malarstwa oraz zajęcia warsztatowe. W latach 1994–1998 Ewa pełniła funkcję zastępcy dyrektora Liceum Plastycznego. W swojej pracy pedagogicznej i wychowawczej (przez kilka lat była wychowawcą klasy) wymagająca i rzetelna, miała swoje zdanie – uwidaczniał się charakter Jej zodiakalnego znaku, Skorpiona. Uczniowie starali się Ewę naśladować, oglądając prace malarskie w galeriach, gdzie wystawiała. Jej prezentujące przyrodę obrazy charakteryzowały się bogatą kolorystyką i delikatnością. W latach 1995 i 1997 Ewa, jako prowadząca warsztaty malarskie z młodzieżą szkolną, uczestniczyła w warsztatach twórczych w Heidelbergu i w Bautzen. Absolwenci Liceum Plastycznego, wspominając zajęcia z malarstwa, mówią o korektach ich prac przez Ewę, która często im powtarzała: – Więcej ugru. W 2005 roku Ewa zakończyła pracę zawodową. Jako emerytka nadal pracowała twórczo i z powodzeniem w dziedzinie malarstwa sztalugowego, malując obrazy olejne i biorąc udział w wystawach – podkreśla były wicedyrektor Liceum Plastycznego, Andrzej Blusz.

Ewę Gerczuk–Moskaluk jako nauczycielkę przedmiotów artystycznych Marcin Znamienkiewicz poznał w latach osiemdziesiątych, kiedy był uczniem cieplickiego Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych.

– Akurat z Nią nie miałem zajęć, ale w wypowiedziach innych uczniów i na półrocznych przeglądach plastycznych dała się poznać jako surowy i wymagający pedagog. Traktowano Ją z respektem, bo potrafiła dość dobitnie wyrazić swoje zdanie. Wiele lat później, w 1998 roku, kiedy po studiach artystycznych trafiłem do swojej macierzystej szkoły, tym razem jako nauczyciel, panią Ewę poznałem z innej strony. W osobistych relacjach koleżeńskich okazała się człowiekiem bardzo ciepłym i życzliwym. Pomimo stwarzania wrażenia „ostrego” nauczyciela wszystkich obdarzała empatią. Pozostała w pamięci wielu absolwentów, obecnie uznanych artystów, pedagogów, architektów, konserwatorów zabytków. Nie miała swoich dzieci, ale matkowała i opiekowała się wieloma osobami. Choć nie łączyły nas żadne więzy pokrewieństwa, stała się członkiem naszej rodziny. Ewa była starszą przyjaciółką mojej żony Julii i matką chrzestną mojej córki Magdaleny – mówi Marcin Znamienkiewicz.

Prywatne życie nie rozpieszczało Ewy. W wypadku samochodowym, w którym o mało nie straciła życia, zginął Jej mąż – Andrzej Moskaluk. Po jego śmierci mówiła:

– Niełatwo pogodzić się z tym, czym czasem obarcza nas życie. Pozostaje mieć nadzieję i wiarę w sens tych doświadczeń. Wierzę w to, że można i że trzeba żyć dalej. Śmierć jest częścią życia, nic na to nie poradzimy.

W opinii przyjaciół i znajomych oraz uczniów Ewa miała twardy charakter, potrafiła utrzymać duży dom, uprawiać ogród i działkę, być wicedyrektorem szkoły, pracować jako nauczyciel malarstwa i rysunku, uczyć sztuki tworzenia szkła artystycznego, udzielać się w dziedzinach malarstwa i rysunku. Ewa miała osobowość, każdy starał się liczyć z Jej zdaniem.

– Pracować z Nią to była wielka radość. Dziękujmy za wszystko. Będziemy o Tobie pamiętać. W naszych sercach i w pamięci pozostaniesz na zawsze – mówią byli nauczyciele cieplickiej szkoły.

Ewa uwielbiała podróżować po Polsce i świecie. W różnych okresach życia Jej pasjami były: kajakarstwo, narciarstwo, pływanie i jazda konna. Swoimi pomysłami, zainteresowaniami i hartem ducha potrafiła zarażać innych.

– Ewa zmarła jedenastego stycznia 2022 roku. Została pochowana na cmentarzu w Polanicy Zdroju, na którym spoczywają Jej rodzice. W tym mieście mieszka Jej siostra Grażyna. Młodsza siostra Ewy – Małgorzata – żyje w Niemczech. Bardzo brakuje nam dobrych rad Ewy, serdeczności, empatii i uśmiechu. Po prostu – brakuje nam Ewy – mówi pani Bronisława Szuba–Paszkiewicz.

Henryk Stobiecki

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Marek Lis

694 792 203

Zgłoś za pomocą formularza.