Poznać Łabę i most w Nymburku, z którego Hrabal lubił przyglądać się światu i ludziom. Napić się piwa Postrzyżyńskie produkowanego w browarze, którym niegdyś administrował ojczym Hrabala. W Kersku wysiąść na przystanku „z kotami” i odszukać w lesie chatę Hrabala. A potem z miejscowymi usiąść za stołem ulubionej knajpki pisarza. Na cmentarzu w Hradisztku na grobie Hrabala złożyć… bynajmniej, nie kwiaty. Weekend śladami Hrabala w regionie nad Łabą zadowoli intelektualistów rozkochanych w książkach czeskiego pisarza i amatorów choćby rowerowych wypadów wzdłuż europejskich rzek.

Do miejsc opisanych

Nawet, jeśli ktoś nie czytał książek znakomitego czeskiego pisarza Bohumila Hrabala (1914 – 1997), pewnie zna głośne filmy zrealizowane na ich podstawie. Wymienić choćby nagrodzony Oskarem film Menzla „Pociągi pod specjalnym nadzorem”, „Postrzyżyny”, czy „Skowronek na uwięzi”. Ten ostatni, opowiadający o zawiłościach komunizmu w Czechach, długo czekał na półce na swoją premierę. Świat, który na kartach powieści kreślił Hrabal, jest nam, Polakom, bliski i egzotyczny zarazem. Wędrówka po czeskich miastach, miasteczkach i wioskach śladami Hrabala jest tym ciekawsza, że pisarz swoje powieści i opowiadania w dużej mierze opierał na własnych doświadczeniach. A opisy miejsc poznanych na kartach powieści odnaleźć można w realnym życiu.

Hrabal pochodził z Brna, ale to z Pragą, Nymburkiem i Kerskiem związał swoje życie. Wielkomiejska Praga z restauracjami i piwiarniami, gdzie przesiadywał pisarz, wymaga osobnej wycieczki, czasu i uwagi. Tym razem proponujemy weekendowy wypad śladami Hrabala do regionu nad Łabą: Nymburka, Kerska i Hradisztko – miejsca, gdzie spoczął. Przed wyjazdem warto przeczytać książkę Tomasa Mazala „Praga z Hrabalem”. Tytuł może mylić, wiele uwagi Mazal poświęca tam choćby Nymburkowi, bez którego nie powstałyby „Postrzyżyny”. Koniecznie trzeba odwiedzić tam browar i napić się piwa, rzecz jasna o nazwie Postrzyżyńskie.

Tam, gdzie piwo Postrzyżyńskie warzą

Jelenią Górę do Nymburka oddziela tylko 130 kilometrów drogi. W sam raz na weekendowy wypad samochodem lub nieco dłuższą wyprawę pociągowo-rowerową.

Hrabal przeprowadził się z rodzicami i bratem do Nymburka, kiedy miał pięć lat. Ojczym Hrabala dostał tam posadę księgowego w browarze. Klimat małego browaru opisał w „Postrzyżynach”. Pewnie, że dawny browar w Nymburku został unowocześniony i trudno byłoby szukać dziś woźnicy i koni do transportu beczek, ale nazwa piwa nawiązuje do hrabalowskiej tradycji. Nic dziwnego. W Nymburku zorientowano się, że Hrabal może być kołem zamachowym turystyki. W Połabskim Muzeum pisarzowi poświęcono osobną stałą dużą ekspozycję. Można tam oglądać zdjęcia pisarza, wydane książki i maszynę do pisania. Jak pisze Mazal w swojej książce, tablicę pamiątkową na ścianie browaru umieszczono w 1997 roku na wysokości… pół metra nad ziemią. Zgodnie z wolą pisarza: „ja nie chcę żadnej tablicy pamiątkowej, ale jeśli już, to tylko na takiej wysokości, na jakiej sikają psy”.

W Nymburku Hrabal zamiast siedzieć w szkolnej ławie, gdzie miał opinię rozrabiaki mającego kłopoty z zaliczaniem przedmiotów i kolekcjonującego obniżone noty z zachowania, wolał spędzać czas nad Łabą. Także w Nymburku, w latach 40. XX wieku, kiedy przerwał studia prawnicze w Pradze, pracował fizycznie przy szlakach na kolei, jeździł pociągami jako konduktor, pracował jako telegrafista na kolei.

Po przeprowadzce z browaru, rodzina Hrabalów mieszkała we własnej willi nad Łabą. Pisarz sprzedał rodzinną willę dopiero na poczatku lat 70. XX wieku.

Dziś w Nymburku oprócz ogromnych murów obronnych, do podziwiania najlepiej nadaje się… rzeka Łaba. W sercu miasta warto przysiąść na ławeczce z Hrabalem i jego kotami, a później ścieżką nad Łabą wyjść lub wyjechać rowerem za miasto.

Chata w lesie

Z Nymburka do Kerska, gdzie od października 1965 roku aż do kresu życia Hrabal miał chatę w lesie na działce oznaczonej numerem 0274, prowadzi piętnastokilometrowa ścieżka rowerowa nad Łabą. Nawet, jeśli weekendowy wypad śladami Hrabala ktoś zaplanuje na czterech kołach, polecamy przesiadkę na dwukołowy transport. Zwiedzanie połabskiej krainy z wysokości siodełka rowerowego jest naprawdę interesującą przygodą.

Ścieżkę rowerową wzdłuż Łaby poprowadzono przez miejscowość Sadska. To właśnie tam w małym hoteliku (dziś przerobionym na duży obiekt hotelowy) Hrabal poznał czeskiego kelnera. Spotkanie stało się przyczynkiem i kanwą do powieści „Obsługiwałem angielskiego króla”.

Sosnowy las wokół Kerska pięknie pachnie i daje upragniony w lecie cień. Włóczęgę śladami pisarza w miejscowości, którą pokochał na wiele lat, najlepiej rozpocząć od przystanku autobusowego. W ostatnich latach życia samotny już Hrabal codziennie wsiadał w Pradze w autobus i na kilka godzin przyjeżdżał do swojej chaty w Kersku… nakarmić ukochane koty. Ten codzienny rytuał, jak pisał, był powodem, żeby żyć.

Przystanku nie sposób przeoczyć. Rzeźby kotów, tak charakterystyczne dla postaci Hrabala, ustawiono obok. Chata pisarza znajduje się niedaleko. Kupił ją za swoje pierwsze honorarium za książkę. Furtka zamknięta. Ale stoi tablica opisująca miejsce. Szkoda, że nie można wejść do środka i spojrzeć na kerski las z perspektywy progu chaty.

Sam Hrabal o chacie w Kersku pisał w kategorii zachwytu nad miejscem, przyrodą i miejscowymi knajpkami. Ulubioną była Hajenka czyli Gajówka.

W Hajence tłum ludzi, choć to dopiero południe. Szczęśliwie siadamy obok Czecha, który znał Hrabala. Choć czasem zderzenie legendy z realem ma gorzki posmak:

– Ooo, Hrabal tutaj nie był w łaskach – twierdził Czech Olda, który w Kersku, jak wielu innych mieszkańców Pragi, od 40 lat ma chatę, po naszemu: dom letniskowy. – Hrabal siedział przy jednym stole, pił piwo, często używał brutalizmów w rozmowie, a pozostali z Pragi siedzieli przy drugim stole – tak twierdzi mieszkaniec Kerska. I jak to zderzyć z wyznaniem Hrabala: „kupiłem domek, żeby znaleźć samotność, ale w ciagu dwóch dni zyskałem więcej przyjaciół, niż ich miałem w starym miejscu”.

W Kersku koniecznie trzeba się jeszcze napić naturalnej wody mineralnej ze źródła świętego Józefa, do której, jak pisze Mazal, Hrabal miał ponoć stosunek sakralny (jak do piwa). I można wyruszyć ścieżką przez las na cmentarz w Hradisztku.

Hradisztko

Grób na cmentarzu w Hradisztku kupił Hrabal na urodziny swojej żony w 1975 roku, „żeby sprawić radość sobie i żonie”. Tu spoczywają jego rodzice, stryj, brat i żona Eliszka. Po śmierci Eliszki grób kazał Hrabal wysypać małymi kamieniami, które przywozili z podróży nad rozmaite morza. Nie rosną tu kwiaty. Sam Hrabal na długo przed śmiercią dał wyraźne instrukcje, że także chce, aby jego prochy złożono w urnie obok innych w grobowcu w Hradisztku w beczce dębowej po piwie. Ale, jak opisuje Mazal, podczas pochówku nie odnaleziono owej beczki. Obok urny z prochami Hrabala złożono figurkę kota i niedopitą butelkę piwa „Postrzyżyńskie”.

Grobowiec wyróżnia się oryginalną formą i składanymi na nim wyrazami pamięci przez fanów pisarza. Nie grobie Hrabala nie mogło przecież zabraknąć figurek kotów i butelek piwa.

MPP

Archiwum Nowin Jeleniogórskich

1 Komentarz

  1. Nie bardzo rozumiem, jak osoba, która nie czytała książek Hrabala, ma odnaleźć miejsca związane z ich fabułą. Słaby ten artykuł, o piwie i o niczym.

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Marek Lis

694 792 203

Zgłoś za pomocą formularza.