Dramatyczna sytuacja spowodowana opróżnianiem zbiornika pilchowickiego, związanym z remontem zapory. Tony martwych ryb przy Zaporze Pilchowickiej i w Bobrze. Potworny widok i odór ryb rozkładających się w rzece wypełnionej rozwodnionymi osadami z dna zbiornika, spływającymi w dół rzeki. Katastrofa ekologiczna o trudnej do ocenienia dziś skali. W zasadzie stało się to, czego spodziewano się, rozpoczynając remontową operację w Pilchowicach i o czym głośno mówiono od dłuższego już czasu… Nikt nie przewidział jednak rozmiarów katastrofalnej sytuacji, z jaką mamy do czynienia od dwóch dni. Internet zalewają przerażające relacje, zdjęcia i filmy. Odpowiedzialna za remont zapory firma Tauron Ekoenergia zajmuje się wyławianiem i utylizacją padłych ryb. Miłośnicy przyrody organizują spontaniczne akcje ratowania ryb, które wciąż żyją. W sieci wrze od oskarżeń kierowanych pod adresem osób, służb i instytucji odpowiadających za stan rzeki. Urzędnicy zwołują spotkania sztabów kryzysowych. Rzeka cuchnie śmiercią.

Katastrofalna sytuacja w okolicach zapory w Pilchowicach wybuchła pod koniec ostatniego upalnego weekendu, choć już wcześniej były wskazujące na nią sygnały i spodziewano się pojawienia się w rzece martwych ryb w końcowym etapie opróżniania strategicznego zbiornika na Bobrze. Tysiące martwych ryb pojawiły się przy budowli i spływać zaczęły w dół rzeki w poniedziałek, 29 czerwca. Tauron Ekoenergia informował wcześniej o tym, co może się wydarzyć w najbliższych dniach, ale nikt nie przewidywał ogromu nieszczęścia. W chwili, gdy prowadzone zgodnie z planem opróżnianie zbiornika wchodzić zaczęło w ostatnią fazę i poziom wody opadać zaczął do końcowego stanu, sytuację dodatkowo pogorszyły upały i brak tlenu w resztkach wody wymierzanej z mułem i niebezpiecznymi, nagromadzonymi przez dziesięciolecia osadami dennymi, które spływać zaczęły z nurtem rzeki…















Przerażający widok mnóstwa martwych ryb przy zaporze, okropny odór rozkładającej się padliny i obraz Bobru poniżej zapory, wypełnionego wodą wymieszaną z mułem zaszokował ludzi obserwujących rzekę. Alarmujące informacje, mówiące o katastrofie ekologicznej, śmierci ryb na masową skalę, toksycznych osadach uwolnionych z dna i zatruwających przyrodę i potwornym zagrożeniu dla całego ekosystemu rzeki natychmiast pojawiły się w internecie.
„Śnięte ryby pojawiły się na zbiorniku i rzece. Dodatkowo: upał nie pomaga …
To całkowicie zrozumiałe, że z perspektywy postronnych obserwatorów, którzy nie mają wiedzy o wszystkich zmiennych wpływających na podejmowane decyzje, pojawiają się proste i wydawałoby się logiczne rozwiązania (głównie w komentarzach internetowych).
Niestety w rzeczywistości to nie takie łatwe i oczywiste…
Proces jest wielowątkowy, a co najważniejsze jest realizowany zgodnie z wytycznymi i nadzorowany przez zespół doświadczonych przyrodników oraz wszelkie powołane do tego instytucje od PZW przez RDOŚ po Urząd Marszałkowski.
Celem głównym podejmowanych działań było od początku minimalizowanie strat w ekosystemie.
Podkreślamy jeszcze raz: obserwowany obecnie stan zbiornika i rzeki JEST CZASOWY!” – napisał Tauron w szybko opublikowanym w sieci komunikacie.
Trudno jednak o spokój, gdy widoczny stan rzeki budzi strach. I bez tego groźną, nerwową sytuację nad rzeką dodatkowo potęgują obserwatorzy głośno komentujący wydarzenia.
Spółka Tauron Ekoenergia nie ucieka od gigantycznego problemu i nie bagatelizuje sprawy. Zajmujący się remontem zapory pilchowickiej dyrektor Jacek Bieńkowski, przekonuje jednak, że za wcześnie jest, by mówić o katastrofie ekologicznej w Dolinie Bobru i wyjaśnia przyczyny sytuacji. Przypomina, że cała operacja opróżniania zbiornika pilchowickiego została dokładnie zaplanowana, prowadzona jest zgodnie z wytycznymi oraz pod nadzorem specjalistów w dziedzinie ochrony środowiska, ichtiologów, przyrodników. Od dłuższego czasu ryby odławiano i przenoszono do bezpiecznych zbiorników, by przewidywane straty w przyrodzie były jak najmniejsze. Nikt nie ukrywa jednak zaskoczenia skalą dramatu. Tym bardziej, że jeszcze kilka dni wcześniej prace przy remoncie zapory postępowały zgodnie z planem i nic nie wskazywało na zagrożenie katastrofą. Faktem jest, że opróżnianie zbiornika w ostatnich dniach weszło w najtrudniejszą i jak widać krytyczną fazę, jaka przyniosła dramatyczne skutki.
Sytuacja, do jakiej doszło, wskazywać może jednak na to, że zatrudnieni do przygotowania i przeprowadzenia skomplikowanej sytuacji specjaliści mogli źle ocenić sytuację, błędnie oszacować poziom zarybienia zbiornika i w efekcie prowadzone działania zabezpieczające okazały się niewystarczające… W jakim stanie jest Bóbr i jak poważne jest zagrożenie dla życia rzeki? Odpowiedź na te pytania powinna być znana w najbliższych dniach. Wstępnie mówi się o kilkunastu tonach martwych ryb, jakie trzeba zutylizować… Dokładne dane znane będą po zebraniu raportów z prowadzonej akcji.


Na środę, 1 lipca, przed południem w lwóweckim starostwie powiatowym zwołano posiedzenie sztabu kryzysowego z udziałem władz samorządowych, przedstawicieli Tauronu, Wód Polskich i służb ratunkowych. Starosta lwówecki, Małgorzata Szczepańska zapewnia, że samorząd zajął się już także kwestią oceny stanu wody w rzece i gdy tylko znane będą wyniki badań oraz ustalenia dotyczące dalszego postępowania w poważnej sytuacji kryzysowej, natychmiast podane zostaną one do publicznej wiadomości.
Tymczasem w Pilchowicach kwitnie turystyka związana z katastrofą, obecnym stanem słynnego zbiornika i tym, co dzieje się wokół zapory. Nic dziwnego, ponieważ trwają wakacje i w okolicy pojawia się wielu wczasowiczów. Mnóstwo jest jednak mieszkańców bliższych i dalszych okolic, którzy zjeżdżają specjalnie po to, zobaczyć okropny widok przy zaporze i osobiście poczuć odór katastrofy…

