Kopalnia Turów izoluje złoże

Fot. KWB Turów

Nie widać bliskiego porozumienia w polsko-czeskim sporze o koncesję dla KWB Turów na wydobycie do 2044 r. Czesi z rejonów przygranicznych skarżą się, że przez kopalnianą odkrywkę w ich gospodarstwach brakuje wody. Kopalnia twierdzi, że nic takiego nie ma miejsca, ale buduje też podziemny ekran, który ma zapobiegać wysysaniu wody przez wyrobisko. W perspektywie Polsce grozi postępowanie o naruszenie unijnych dyrektyw w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości.

Spór toczy się już ponad rok, a jego najnowsza odsłona miała miejsce w Parlamencie Europejskim, gdzie w Komisji Petycji rozpatrywano apel podpisany przez 13 tys. mieszkańców, przede wszystkim terenów przygranicznych sąsiadujących z Bogatynią, o nieprzedłużanie koncesji wydobywczej dla kopalni. Wnioskodawcy mówili, że brak wody jest dramatyczny i przywoływali przykłady, jak rolnika z regionu libereckiego, który z braku wody musiał zabić sześć swoich krów. Czesi w petycji podnosili też, że polskie władze są w tej sprawie aroganckie, co widać w braku komunikacji ze stroną czeską i nie branie pod uwagę czeskiego stanowiska.
Komisja, w swej większości, była przychylna czeskim postulatom i wezwała Komisję Europejską do podjęcia energicznych działań wobec Polski w związku z działalnością KWB Turów.
Polacy z południowo-zachodniego pogranicza bronią kopalni. Przygotowali kontrpetycję podpisaną przez 30 tys. osób. Do Parlamentu Europejskiego złożyli ją europosłowie Zjednoczonej Prawicy. Podkreślają w niej, że funkcjonowanie kopalni i elektrowni Turów stanowi o być albo nie być dla gmin i powiatów w tej części regionu oraz kilkudziesięciu tys. osób związanych z przedsiębiorstwami. Przywołują też raport Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, dokumentujący brak wpływu wydobycia na sytuacje hydrologiczną na pograniczu.
W omówieniu raportu (opublikowanym na stronie KWB Turów) można przeczytać, że że główny wpływ na zasoby wodne przy czeskiej granicy mają warunki meteorologiczne, a nie działalność Kopalni Węgla Brunatnego Turów. Z 30 letniej obserwacji naukowców wynika także, że górski obszar Worka Żytawskiego, w którym znajduje się turoszowski kompleks energetyczny, jest szczególnie narażony na susze hydrologiczne.

- Dokonane przez naukowców z IMGW-PIB analizy ilościowe i jakościowe opadów i przepływów wskazują na brak trendów w przebiegu codziennych wartości w wieloleciu. Ponadto zarówno dla opadów, jak i przepływów nie stwierdzono okresowo występujących anomalii. Przebieg codziennych przepływów w wieloleciu świadczy o stabilnym reżimie hydrologicznym i braku zaburzeń w cyklu hydrologicznym. Jest to podstawa do stwierdzenia, że przepływy wody po stronie czeskiej generowane są głownie warunkami meteorologicznymi, a nie działalnością kopalni Turów. Wpływ KWB Turów na przebieg codziennych przepływów nie jest znaczący – przekonuje dyrektor IMiGW Przemysław Ligęza.
Kopalnia jednak zdecydowała się na gigantyczną inwestycję budowy podziemnego ekranu izolacyjnego o długości ponad kilometra i posadowionego na głębokości 60 – 120 m. Kopalnia przekonuje, że to wyłącznie działania prewencyjne.
- Od początku prac nad przedłużeniem koncesji na wydobycie KWB Turów, temat ochrony zasobów wód był priorytetowy. Dotychczas nie ma jednoznacznych ekspertyz i dowodów, że kopalnia ma wpływ na osiem czynnych ujęć wody znajdujących się na terenie Czech. W przypadku ujęcia wody w Uhelnej, z uwagi na jego lokalizację, podejmowane są profilaktyczne działania zabezpieczające, polegające na budowie ekranu przeciwfiltracyjnego na głębokość od 60-110 m i długości około 1200 metrów, który zabezpieczy potencjalny przepływ wody z terenu Uhelnej w kierunku kopalni. Podkreślam, że są to jedynie działania prewencyjne, do których dobrowolnie zobligowaliśmy się w ramach decyzji środowiskowej. Eksperci jasno wskazują, że to nie Kopalnia Turów, a warunki meteorologiczne mają największy wpływ na poziom wód po stronie czeskiej – wyjaśnia Zbigniew Kasztelewicz, wiceprezes ds. wydobycia PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna.

 

Komentarze (7)

To niech czesi oddadzą polakom teren który wg dawnych ustaleń mieli oddać. I po kłopocie.

Padło 6 krów. Będzie wojna!
A my powinniśmy wystąpić a zamknięcie przygranicznych kopalń i elektrowni w dawnym NRD-ówku. Ich wiatraki też won o 50 km od granicy ...

Nie podpowiadaj tym s.k.u.r.w.e.s.y.n.o.m pis.bolszewikom.

Krzyworyjny patologiczny oszust kłamca i przestępca Moravicky gotów to uczynić.

Do Pi bolszewika po niemieckiej stronie kopalnie zamknięte, elektrownia pracuje na gaz to my trujemy Czechów i Niemców no i siebie, wiatrak by się tobie przydał na odlot

manipulacja !!! nie chodzi o wody powierzcniowe tylko głebinowema na ktore odkrywka ma wpływ katastrofalny. Arogancja polskiej strony to fakt -przypomnijmy tzw konsultacje.

niech czesi płacą pensje polakom którzy stracą pracę i po problemie

Idąc twoim tokiem myślenia to polaczki powinni zapłacić odszkodowania Niemcom za ziemie zachodnie,pozyskane po wojnie.

Napisz komentarz

WERYFIKACJA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.