Ta uzdrowiskowa wieś znajduje się w gminie Mieroszów na południe od Wałbrzycha, blisko granicy polsko-czeskiej. Zabudowania, wśród których nie brakuje zabytków świadczących o pięknie niegdysiejszego, XIX-wiecznego kurortu, rozlokowane zostały wzdłuż doliny potoku Sokołowiec, w cieniu górskich szczytów tworzących pasma Gór Kamiennych i Gór Suchych. Niedaleko stąd do schroniska „Andrzejówka”, spopularyzowanego przez narciarski Bieg Gwarków. Stamtąd, z Przełęczy Trzech Dolin, można wspiąć się na Waligórę (934 m n.p.m.) – kulminację Gór Suchych – i z jej wysokości podziwiać malownicze, maleńkie uzdrowisko. Najwięcej wrażeń dostarczy jednak spacer po znanym niegdyś i bardzo popularnym kurorcie.

Twórczynię uzdrowiska uwięziono za długi

Zagubiona w Sudetach Środkowych wieś nazywała się za czasów pruskich Gorbersdorf. W połowie XIX w. liczyła 315 mieszkańców, a należała do Hochbergów z wałbrzyskiego Książa, którzy w 1849 r. sprzedali tę posiadłość Marii von Colomb – siostrzenicy słynnego pruskiego marszałka Bluchera. Dama przejawiała głębokie zainteresowanie nowymi kierunkami w balneologii, w szczególności – leczeniem prysznicami oraz zimną wodą, więc sfinansowała pożyczonymi pieniędzmi budowę tego rodzaju zakładów leczniczych w Gobersdorfie i okolicy, a mieszkańcom wsi, mającym przyjmować kuracjuszy, nakazała przebudowę domów na wzór budynków w innych popularnych uzdrowiskach.

Niestety, nowo powstały kurort przez kilka lat nie przynosił żadnych dochodów, toteż wierzyciele Marii von Colomb posłali ją do więzienia za długi, w 1854 r., a uzdrowisko przejął za niewielką sumę Hermann Brehmer – szwagier nieszczęsnej pasjonatki balneologii.

Sława na całą Europę i Rosję na dodatek

Hermann Brehmer był lekarzem, specjalistą w dziedzinie pulmonologii. Dzisiejsze Sokołowsko wydało mu się idealnym miejscem do wdrażania nowatorskich metod leczniczych, więc w 1859 r. uzyskał odpowiednią koncesję od rządu pruskiego i zaczął wprowadzać w życie swe koncepcje leczenia gruźlicy płuc – jednej z najgroźniejszych chorób tamtych czasów.

W swojej praktyce Brehmer kładł nacisk na leczenie klimatyczne świeżym, górskim, nasłonecznionym powietrzem – kuracjusze spacerowali więc po leśnych i górskich ścieżkach, wypoczywali na werandach i tarasach w pełnym słońcu, a także wykonywali specjalne ćwiczenia oddechowe. Poza tym ważne było odżywianie – chorzy spożywali dużo mięsa, jarzyn, masła, śmietany oraz pełnotłustego mleka.

Leczenie dr. Brehmera przynosiło rezultaty i jeśli nawet nie prowadziło do całkowitego wyleczenia gruźlicy, to przynosiło znaczną poprawę. Pruski medyk nie znał co prawda, bo i skąd, zbawczych, przeciwzapalnych mocy witaminy D, lecz intuicyjnie stosował podczas kuracji jej źródła.

Wraz z rosnącą sławą napływali coraz bardziej majętni goście, więc kurort piękniał z roku na rok. W roku 1862 wzniesiono pierwsze duże budynki sanatoryjne: „Altes Haus”, „Weisse Haus” i „Villa Rosa”, które zaprojektował znany architekt Edwin Oppler, wsławiony wcześniej pracami restauratorskimi przy paryskiej katedrze Notre Dame, a sam Hermann Brehmer stworzył koncepcję 70-hektarowego, istniejącego do dziś parku leśnego. Pod koniec lat 70. XIX wieku powstało, znów pod kierunkiem Opplera, sztandarowe sanatorium Brehmera – „Neues Kurhaus” – wyposażone w najnowsze ówczesne wynalazki w dziedzinie ogrzewania, klimatyzacji i higieny.

Hermann Brehmer zgromadził wokół siebie liczne grono współpracowników. Jeden z nich, Theodor Rompler, również lekarz pulmonolog, od 1876 r. zarządzał dużym budynkiem sanatoryjnym zwanym dziś „Biały Orzeł”. Przyczynił się także do budowy kościoła protestanckiego na terenie uzdrowiska (współcześnie funkcjonuje tam kościół katolicki), a kiedy pod koniec XIX w. do Sokołowska licznie zaczęli ściągać Rosjanie, Rompler, współpracując z hrabią Aleksiejem Malcewem oraz Prawosławnym Bractwem im. Świętego Księcia Włodzimierza, wybudował w parku kuracyjnym kościółek obrządku prawosławnego – cerkiew pw. Michała Archanioła.

Zakopane „narodziło się”… w Górach Suchych

Innym znanym współpracownikiem dr. Hermanna Brehmera był polski lekarz pulmonolog, dr Alfred Sokołowski. Do sudeckiego kurortu trafił na początku lat 80. XIX w., po czym przez 6 lat pełnił obowiązki głównego asystenta dr. Brehmera. Po śmierci mentora w 1889 r. kontynuował i doskonalił jego metody leczenia gruźlicy płuc.

Poszukiwał też innych ośrodków leczenia klimatycznego tej groźnej choroby – ponieważ wśród nich było Zakopane oraz podwarszawski Otwock, można podejrzewać, że koncepcja zagospodarowania tych miejscowości jako ośrodków leczenia gruźlicy płuc zrodziła się właśnie w Górach Suchych.

Po II wojnie światowej, aby uczcić wybitnego lekarza, nadano sudeckiemu kurortowi nazwę Sokołowsko, a potok płynący przez miejscowość nazwano Sokołowiec.

Od Hauptmanna do Kieślowskiego

Sokołowsko bywa nazywane śląskim lub też sudeckim Davos. I chociaż nikt nie rozsławił maleńkiego uzdrowiska w literaturze światowej tak, jak uczynił to z Davos Tomasz Mann, pisząc „Czarodziejską górę”, próby miały miejsce. Autorem jednej z nich jest noblista z 1912 r., Gerhart Hauptmann, który przebywał w Sokołowsku w 1927 r. Owocem pobytu stała się powieść „Wanda”, której akcja rozgrywa się w sudeckim kurorcie, a bohater widzi Sokołowsko tak: Na zewnątrz królowała natura (…) z niewinnie szumiącymi potokami i strumykami, którymi płynęła najczystsza słodka woda, jaką kiedykolwiek udało mu się ujrzeć. Tu właśnie, jako członek leśnej osady ludzkiej, sam stał się cząstką natury. Był jak drzewo, obdarzone swobodą poruszania się.

W ślad za Hauptmannem przybył do Sokołowska jego przyjaciel – malarz, grafik i ilustrator Johannes Avenarius, znany jako wykonawcagenialnej dekoracji wnętrza Hauptmannowskiej willi „Wiesenstein” w Jagniątkowie. W latach 1934-36 wykonywał polichromie oraz prace metaloplastyczne w kościołach i budynkach sanatoryjnych Sokołowska.

Z Sokołowskiem związana jest również postać wybitnego polskiego reżysera, nieżyjącego już Krzysztofa Kieślowskiego. Przybył tu jako 10-letnie dziecko, z matką i siostrą, by towarzyszyć podczas kuracji przeciwgruźliczej ojcu, Romanowi. Kieślowscy mieszkali w Sokołowsku do 1955 r., a po prawie 20 latach Krzysztof wrócił do sudeckiego uzdrowiska, by zrealizować jeden ze swych pierwszych filmów dokumentalnych pt. „Prześwietlenie”.

Cicha teraźniejszość

Walory lecznicze niegdysiejszego sudeckiego Davos doceniane są i dziś: Klimat Sokołowska ma właściwości lecznicze w odniesieniu do chorób układu oddechowego (gruźlicy), chorób ortopedyczno-urazowych, laryngologicznych i kardiologicznych – czytamy w świadectwie wydanym przez Polską Akademię Nauk w 2009 r. Przede wszystkim jednak jest to miejsce, które potrafi ukoić skołatane nerwy przybysza niezwykłą ciszą i spokojem.

Tekst i zdjęcia: Ewa Kiraga-Wójcik

Archiwum Nowin Jeleniogorskich

Napisz komentarz


Masz ciekawą sprawę? Czekam na info!

Alina Gierak

502 499 336

Zgłoś za pomocą formularza.